Wróć do bloga

Dlaczego napisałem RadarM? Bo szukanie mieszkania na "etacie" to koszmar.

2 lutego 20262 min czytania
Laptop z otwartymi portalami ogłoszeniowymi — historia powstania RadarM

Każdy, kto szukał mieszkania w dużym polskim mieście w ciągu ostatnich dwóch lat, zna ten schemat. Wstajesz rano, parzysz kawę i otwierasz laptopa. W przeglądarce masz już przypięte 20 zakładek: OLX, Otodom, Gratka, Morizon, Adresowo... Zaczynasz "rajd po portalach". F5, F5, scrollowanie, F5.

I tak mija godzina. Potem idziesz do pracy, wracasz wieczorem, siadasz do komputera i widzisz "Nowa oferta: dodano 4 godziny temu". Dzwonisz z nadzieją w głosie, a po drugiej stronie słyszysz: "Już nieaktualne", "Zaliczkowane", albo "Panie, już 30 osób dzwoniło".

Moment krytyczny

Dokładnie tak wyglądał mój tydzień poszukiwań M3 w Warszawie. Czułem się, jakbym brał udział w wyścigu, w którym inni startują samochodem, a ja biegnę w klapkach. Zrozumiałem wtedy brutalną prawdę o rynku nieruchomości: to nie jest gra dla ludzi z refleksem. To gra dla algorytmów.

Najlepsze okazje – te tanie, te w świetnych lokalizacjach, te bezpośrednio od właściciela – znikają z rynku w 15–30 minut. Kto je zgarnia?

  • Fliperzy, którzy mają profesjonalne oprogramowanie monitorujące.
  • Agencje, które mają wtyki i automatyzację.
  • Szczęściarze, którzy akurat odświeżyli stronę w tej jednej sekundzie.

Decyzja programisty: Nie będę klikał jak robot

Jestem deweloperem. Moja praca polega na automatyzowaniu nudnych czynności. Stwierdziłem: dość. Nie będę tracił życia na odświeżanie stron. Niech maszyna robi to za mnie.

W jeden weekend napisałem "silnik", który dzisiaj napędza RadarM. Zasada była prosta: skrypt ma wchodzić na te wszystkie portale za mnie, skanować je co kilka minut i filtrować tylko to, co mnie interesuje. Żadnych reklam, żadnych "promowanych" ogłoszeń na górze listy, które wiszą tam od miesiąca. Tylko świeże mięso.

Efekt? Mieszkanie w 3 dni

Kiedy uruchomiłem system, byłem w szoku. Okazało się, że ofert jest mnóstwo, tylko ja ich wcześniej nie widziałem, bo znikały, zanim zdążyłem wrócić z pracy. Dzięki powiadomieniom na maila, dzwoniłem do właścicieli niedługo po publikacji — często zanim większość osób w ogóle zobaczyła ogłoszenie.

Jeden z właścicieli zapytał mnie nawet: "Panie Mariuszu, jak Pan to znalazł? Dopiero co to wrzuciłem, nawet żonie nie zdążyłem powiedzieć". Wtedy wiedziałem, że to działa.

Dlaczego udostępniam to Wam?

Mógłbym zachować to narzędzie dla siebie, ale rynek jest ogromny. To, że ja znajdę mieszkanie szybciej, nie zabiera szansy Tobie – chyba że szukamy dokładnie tego samego lokalu.

Stworzyłem RadarM (MVP), aby dać normalnym ludziom – studentom, parom, rodzinom – taką samą broń, jaką dysponują zawodowi handlarze nieruchomościami.

Nie obiecuję cudów. Nie wyczaruję mieszkań, których nie ma. Ale obiecuję jedno: jeśli oferta się pojawi, dowiesz się o niej pierwszy. I to często wystarczy, żeby wygrać.

Chcesz wyprzedzić innych szukających?

Załóż konto i ustaw filtry. My zajmiemy się monitoringiem rynku.